Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2019

Alicante, vol. 1


Ja tak tylko króciutko - Hiszpania jest bardzo przyjemna, polecam. Jako zachętę potraktujcie pierwszą partię fociszy z Alicante. I życzę poznania tak fajnych istot, jak ta czarnulka poniżej ;)

poniedziałek, 18 lutego 2019

Villajoyosa


Do szczęścia nie potrzeba wiele. Wystarczy trochę kolorów, szczypta słońca, parę ładnych domków i klimatycznych miejscówek. To wszystko znalazłam w Villajoyosa. Polecam. Anna Górnikiewicz.

wtorek, 12 czerwca 2018

Bułgaria alternatywnie, vol. 2



Bułgaria wcale nie przestała nas zaskakiwać po pierwszym dniu. Wręcz przeciwnie! Napotkaliśmy wszak miejsca mniej odludne (troszeczkę, tyci tyci), ale inne wyrównały balans z nawiązką. Żebyście mnie tylko źle nie zrozumieli - to nie jest antyreklama. Absolutnie bawiliśmy się doskonale ;) 

wtorek, 5 czerwca 2018

Bułgaria alternatywnie, vol. 1


Z czym kojarzyła mi się Bułgaria przed tym wyjazdem? Słońce, złoty piasek, upały, tłumy, marzenie PRLu. No i że jest tanio. Że jest tanio - potwierdziło się w stu procentach. Marzeniem PRLu zapewne była i nadal tkwi w tych czasach. Wszystko inne wywróciło się do góry nogami. Zamiast słońca - mgła, zamiast upałów - wiatr, zamiast tłumów - pustki, totalne! Poniekąd tak miało być - tanio, inaczej, miało być alternatywnie, mieliśmy zadziwić znajomych i udowodnić, że warto wybrać się do Bułgarii i to na początku kwietnia. Co z tego wyszło? Przede wszystkim to Bułgaria zadziwiła nas i żadne z nas nie miało wątpliwości, że na takich wakacjach jeszcze nie było. I wiecie co? Polecam Wam Bułgarię poza sezonem, jeśli nie kręci Was leżenie plackiem na plaży wśród tłumów turystów, którzy zapewne powoli zaczynają tam nadciągać. 

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Sobieszewo - magiczny Gdańsk z dala od Gdańska.


Wiecie co jest najpiękniejsze w spacerach brzegiem morza jesienią/zimą/wczesną wiosną? Brak ludzi. Brak tłumów. Brak krzyków, wrzasków. Brak dzieciaków biegających z gołym tyłkiem, brak spieczonych kobiet smarujących się kolejny raz oliwką i mężczyzn grzejących okrągłe brzuchy. Plaża dopiero wtedy pokazuje to, co ma naprawdę do zaoferowania. Spokój, szum morza, magiczny klimat, który nadal mi się nie znudził. I wracam tu, ilekroć mogę. I choć słońce jest warunkiem pożądanym, to nie jest koniecznym. Ale koniecznie tam. Koniecznie kolejny raz tam. 

niedziela, 19 lutego 2017

czwartek, 26 stycznia 2017

Barcelona w 4 dni - co warto zobaczyć. Cz.1


Barcelona jaka jest - każdy wie. Piękna. O każdej porze roku, choć nie polecałabym jej w szczycie sezonu, tabuny turystów mogą skutecznie zniechęcać. Chyba, że nie potraficie obejść się bez kąpieli i upałów - wtedy styczeń czy marzec nie jest najlepszą porą. Ale jeśli zależy Wam na zobaczeniu miasta i w miarę spokojnym zwiedzaniu - polecam zimę. Ja odwiedziłam stolicę Katalonii po raz drugi w miesiącu poza sezonem i nie żałuję. Fotorelację z poprzedniego wyjazdu możecie znaleźć tu: Barcelona. Tym razem skupimy się bardziej na tym, co przez 4 dni, nie spiesząc się zbytnio, można zobaczyć ;>

wtorek, 29 listopada 2016

Mgliste Bergamo, deszczowy Mediolan.


Bergamo miało być odskocznią od szarej, polskiej jesieni, która w tym roku zastąpiła tą złotą. Niestety, pogoda we Włoszech (fakt faktem - północnych, ale Włoszech ;>) okazała się być gorsza niż w Polsce. Może i temperatura była troszkę wyższa, ale wszechobecna mgła i deszcz niestety nie pozwoliły w pełni poczuć klimatu Lombardii. Przez aurę totalnie niesprzyjającą oglądaniu widoków, zostały też zmienione plany na te niespełna 4 dni w Italii. Miały być piękne widoki nad jeziorem Como, chcąc nie chcąc zastąpił je deszczowy Mediolan. Była jednak w tym wszystkim jakaś magiczna aura, którą uwieczniłam na zdjęciach.


środa, 7 września 2016

Kraków, miasto z duszą.



Tak zawsze myślałam o Krakowie - magiczne, artystyczne, inspirujące. I ciągnęło mnie do niego strasznie (bo wycieczek szkolnych nie uznaję niestety za dające jakikolwiek pogląd i jakiekolwiek emocje związane z odwiedzeniem danego miejsca, wiadomo McDonald's i te sprawy ;), aż w końcu przyciągnęło i dało się zwiedzić indywidualnie i po swojemu. Niepełne 4 dni w Krakowie pozwalają liznąć ten klimat i, gdyby nie tłumy turystów i upał, naprawdę poczuć to miejsce. Na szczęście są wczesne poranki, podczas których turyści odsypiają wieczorne balangi i miejsca, gdzie można odetchnąć od tłumów. Oto subiektywna wędrówka po Krakowie.

środa, 18 maja 2016

Wilno, kwasem i miodem płynące.


Wilno, mimo wielu pochlebnych opinii, niestety nie zachwyciło. Może to przez deszczową aurę (która przecież szybko minęła), może przez niezbyt piękną starówkę (chociaż było sporo pięknych budynków), może przez słaby klimat Litwy na Litwie (wszędzie sami Polacy!), może przez masę obskurnych budynków (w Pradze też były, ale dawały całkiem inny klimat). Na szczęście, oprócz Wilna zwiedziliśmy też Troki i aquapark w Druskiennikach, tam było już znacznie ciekawiej ;> Brawa należą się natomiast za potężny wybór kwasów chlebowych i pyszny miód pitny. Reszta litewskiej kuchni byłaby bardzo bardzo, gdyby nie ogromne ilości tłuszczu. Wszędzie. Na szczęście poza piwem ;)

wtorek, 29 marca 2016

Malta i Gozo.


"Opaleni?". 90% rozmów o podróży na Maltę zaczynało się właśnie tak. Umówmy się, nie polecieliśmy tam, żeby smażyć się na plaży. Malta, wbrew temu co przynoszą nam pierwsze skojarzenia, oferuje o wiele więcej niż hotele z basenami i ciepłe morze. Oferuje piękne widoki, ciekawą architekturę a przede wszystkim sąsiedztwo bardzo mało znanej i nieodkrytej jeszcze przez rzesze turystów (na całe szczęście) wyspy Gozo. To tu obejrzeliśmy najbardziej bajkowe pejzaże podczas naszego tygodniowego pobytu na archipelagu Wysp Maltańskich. Zostawiam Was z garstką zdjęć prosto z wiosennych Malty i Gozo.

środa, 9 grudnia 2015

Różnorodny Londyn i klimatyczne Watford, czyli Anglia w 4 dni.


"35 lat to dobry wiek. Londyn pełen jest kobiet, które od dawna mają 35 lat", rzekł Oscar Wilde. Od tamtego czasu trochę się chyba zmieniło. Londyn pełen jest Hindusek, Pakistanek, Polek... W absolutnie różnym wieku ;) W każdym razie o Wyspach zostało napisane i powiedziane już wszystko. Pozostaje nam pojechać i na własne oczy zobaczyć i stwierdzić, czy kręci nas ten kocioł rozmaitości. I ja tam byłam, fish&chips jadłam, a com widziała, na zdjęciach umieściłam!

czwartek, 12 listopada 2015

Jesienne Bory Tucholskie.


Ciężko o ładne dni jesienią. W tym roku w szczególności. Bynajmniej, nie jest to powód, żeby zamykać się w czterech ścianach i "przezimować" jesień. W deszcze i chłody też warto wybrać się do lasu, a tym bardziej w dziewicze Bory Tucholskie. Ubrać się ciepło i nieprzemakalnie. I nie zgubić się w lesie w poszukiwaniu muchomorów ;>

wtorek, 20 października 2015

Miasto Kopernika i pierników.


Co oferuje Toruń? Przede wszystkim sklepiki z piernikami, Muzeum Piernika, przepyszne lody piernikowe u Lenkiewicza. Piernik piernika Kopernikiem pogania, a wszystko to okraszone obecnością stałych skrzydlatych bywalców każdej starówki. Z całej tej różnorodności atrakcji polecam lody. Kto nie był niech się wybierze, naje lodów i pierników, przejdzie po starówce, nakarmi gołębie i wraca do domu ;>

poniedziałek, 7 września 2015

Praga


Piwo, widok na miasto, parki i ogrody, skośnoocy, górki i pagórki, piwo - czyli Praga w 7 dni. Co najgorsze - polski browar już nie smakuje.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Fascynator w praktyce.


Wcale nie trzeba go nosić na wielkie imprezy czy szczególne okazje. Zwykły weekend w Kątach Rybackich jest dobrym pretekstem, żeby zmylić trzmiela, który usilnie starał się zapylić sztuczne kwiaty.

środa, 1 lipca 2015

Barcelona

 

W oczekiwaniu na chwilę oddechu, odgrzewam marcowe podróże. 
Barcelona, polecam. Anna Górnikiewicz.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Karlskrona - miasto na wyspach

Najbardziej zajarały mnie drewniane, kolorowe domki i obiad (dzięki Pat!) na skalistym brzegu wyspy Aspo. Lody też by mnie bardzo zajarały, gdyby nie zasłodziły mnie na amen. I te wysepki i dużo drewna i taki spokój i te drewniane domki!

środa, 21 maja 2014

Breslau - "stare poniemieckie miasto"

"Po co ty tam jedziesz? Toć to stare poniemieckie miasto, śmierdzi wilgocią". Tak powtarzał mi ojciec. Czy miał rację? Owszem, jest stare i poniemieckie i owszem, wilgoć czuło się w powietrzu ;) A tak wygląda - od tej lepszej i gorszej strony.