środa, 18 maja 2016

Wilno, kwasem i miodem płynące.


Wilno, mimo wielu pochlebnych opinii, niestety nie zachwyciło. Może to przez deszczową aurę (która przecież szybko minęła), może przez niezbyt piękną starówkę (chociaż było sporo pięknych budynków), może przez słaby klimat Litwy na Litwie (wszędzie sami Polacy!), może przez masę obskurnych budynków (w Pradze też były, ale dawały całkiem inny klimat). Na szczęście, oprócz Wilna zwiedziliśmy też Troki i aquapark w Druskiennikach, tam było już znacznie ciekawiej ;> Brawa należą się natomiast za potężny wybór kwasów chlebowych i pyszny miód pitny. Reszta litewskiej kuchni byłaby bardzo bardzo, gdyby nie ogromne ilości tłuszczu. Wszędzie. Na szczęście poza piwem ;)

wtorek, 26 kwietnia 2016

Wiosenny wędrowniczek.


Patrycja (pat-elnia.blogspot.com) uparła się, żeby zrobić mi zdjęcia, póki na drzewach są jeszcze kwiaty. Niewiele się z nich ostało, ale zdjęcia są, a i owszem. Przegoniona po polach, trawach i suchych gałęziach, przechrzciłam bordowy kapelutek i poznałam nowe zakątki Pruszcza Gdańskiego ;> Co z tego wyszło, zobaczcie sami ;)

wtorek, 29 marca 2016

Malta i Gozo.


"Opaleni?". 90% rozmów o podróży na Maltę zaczynało się właśnie tak. Umówmy się, nie polecieliśmy tam, żeby smażyć się na plaży. Malta, wbrew temu co przynoszą nam pierwsze skojarzenia, oferuje o wiele więcej niż hotele z basenami i ciepłe morze. Oferuje piękne widoki, ciekawą architekturę a przede wszystkim sąsiedztwo bardzo mało znanej i nieodkrytej jeszcze przez rzesze turystów (na całe szczęście) wyspy Gozo. To tu obejrzeliśmy najbardziej bajkowe pejzaże podczas naszego tygodniowego pobytu na archipelagu Wysp Maltańskich. Zostawiam Was z garstką zdjęć prosto z wiosennych Malty i Gozo.

wtorek, 8 marca 2016

Pointy i paczki, czyli świat baletu.


Specjalnie na dzień kobiet - trzy kobiety z pasją, Dla spragnionych kobiecych wdzięków, determinacji, talentu i sztuki. Zapraszam do oglądania, bo naprawdę warto.

wtorek, 1 marca 2016

Wojskowy płaszcz. I włosy.


Dzisiejszy post symbolizuje zmiany. I nie mówię tu tylko o zmianie płaszcza, bo przecież nie jest to żadna nowość ani wyczyn (chociaż polowanie w lumpeksach pod wyczyn można podciągnąć, koniec końców nie każdemu wychodzi). Chodzi tu bardziej o to, że się pozbyłam. Pozbyłam się tego, co budowlańcy chcieli mi zaplatać kiedy szłam do pracy a kobiety chciały mi ukraść i przyczepić sobie. Nieznajome dzieci podbiegały i pytały, czy mogą go dotknąć a konie w stadninie i małe psiaki radośnie go podgryzały. Warkocz. Warkocz został ścięty. Całe 42 cm posłużą teraz komuś innemu. Oby dobrze się nosiły!

czwartek, 18 lutego 2016

Spawana, rdzewiejąca kartka urodzinowa.


Nie jest to DIY do powszechnego użytku. Nie mniej jednak efekt wyszedł całkiem całkiem, więc postanowiłam pokazać efekty tych zabaw ze stalą wszem i wobec. To jest kartka. Główny etap jej produkcji odbył się na hali spawalniczej. Do mnie trafił już półprodukt w postaci zespawanych ze sobą wycinków blachy ze stali czarnej, połączonych dospawanymi zawiasami. Stal czarna rdzewieje. I w tym przypadku to była jej zaleta.

piątek, 12 lutego 2016

Zimowa szarówka też jest fajna.


Chociaż najchętniej w taką pogodę wtulilibyśmy się w fotel, przykryli kocem i z herbatą w kubku zatopili w lekturze albo pikselach monitora, to warto też czasem wyściubić nos z domu i powdychać trochę świeżego powietrza.